Klub pożeraczy książek

Klub pożeraczy książek

        • Wakacje z książką

      • Dzień Języka Ojczystego

        23.02.2026 10:38
        Dzień Języka Ojczystego
      • Gminne obchody Święta Niepodległości

        19.11.2025 16:39
        Gminne obchody Święta  Niepodległości 

        Popłynęła muzyka znad Wisły i występowała  nasza  Niepodległa kapela!

         Klub pożeraczy książek, który na co dzień pochłania słowa,

        tym razem postanowił pochłonąć… dźwięki!

        I tak oto powstała nasza Niepodległa kapela —

        zrodzona z miłości do książek, historii i muzyki.

        A skoro świętowaliśmy wolność, to z radością, nie z zadumą.

        Bo przecież cieszyć się wolnością to także cieszyć się życiem!

        Dlatego na naszym występie było trochę śmiechu, trochę wzruszenia

        i dużo muzyki prosto z serca.

        A że — jak wiadomo — Ojczyzna jest rodzaju żeńskiego,

        to zaczęliśmy od piosenki „Baby”.

        Bo spróbuj, człowieku, żyć bez Ojczyzny — jak bez baby!

        Nie da się!

        Czasem zrzędzi, czasem się gniewa, czasem rozkazuje,

        ale bez niej świat byłby zupełnie pusty.

        Więc śpiewaliśmy właśnie o Niej —

        naszej, pięknej, kapryśnej i kochanej Polsce.

        A potem przenieśliśmy się do dawnej Warszawy —

        tej z czasów, gdy po Krakowskim Przedmieściu spacerował                                                                       

        Eugeniusz Bodo, aktor, piosenkarz i ulubieniec kobiet,

        człowiek, który łączył elegancję z uśmiechem i talentem.

        To właśnie w „Europejskiej”, wśród zapachu kawy i dźwięków orkiestry,

        bywał często — otoczony przyjaciółmi, artystami i damami,

        które nuciły pod nosem jego najnowsze przeboje.

        Przy sąsiednim stoliku siadywał Wieniawa-Długoszowski —

        adiutant Marszałka Piłsudskiego, oficer z fantazją, kawalerzysta i poeta,

        który mawiał, że „prawdziwy mężczyzna nigdy nie rozstaje się z koniem, szablą i humorem”.

        A gdzieś obok, jakby mimochodem, mogła pojawić się słynna Mistinguett —

        paryska gwiazda kabaretu, uosobienie wdzięku, elegancji i kobiecego uroku,

        która zachwycała całą Europę i była symbolem stylu tamtych lat.

        To właśnie w takiej atmosferze pojawia się Nikodem —

        ten, co ma „filmową urodę, dystynkcję i sportowy styl”.

        Piosenka „Nikodem”przeniosła

         nas w świat elegancji, dźwięków i przedwojennego czaru.

        Bo Warszawa tamtych lat to nie tylko historia —

        to rytm, wdzięk i odrobina szaleństwa.

        Ale w życiu zawsze jest miejsce na uczucia.

        O nich opowiadała kolejna piosenka — „Stachu”.

        „Stachu, ja o Tobie wciąż płaczę…” —

        śpiewa dziewczyna, która kocha, tęskni i wierzy,

        że miłość potrafi przetrwać nawet największe burze.

        Bo przecież bez miłości — czy byłaby niepodległość?

        A na koniec przenieśliśmy się do powojennej Warszawy,

        Warszawy, co wstała z ruin, odkurzyła kurz z ramion

        i powiedziała: „A teraz znów będę żyć!”

        Tam, w małym pokoiku, gdzie „okna, drzwi — to majątek mój cały”,

        rozbrzmiewa piosenka „Warszawa, ja i Ty”.

        Bo nie trzeba bogactwa, by być szczęśliwym.

        Wystarczy mieć kogoś obok, mieć przyjaźń, miłość i wiarę.

        A Wisła niech szumi jak wtedy — spokojnie, czule, nadzieją.

        Więc  w dniu Niepodległości,

        świętowaliśmy  nie tylko pamięć i historię,

        ale też radość, serdeczność i wdzięczność.

        Bo Polska to nie tylko daty i granice —

        to my: ludzie, śmiech, muzyka i wspólne świętowanie.

    • Galeria zdjęć

      • brak danych